najwyższy był to czas, bo jutro śmigam do qchar, a wystawa kończy się w niedzielę. wywlokłam zatem półprzytomną cz i jej psiapsiółę i pognałam do narodowego ze sztuką obcować.
nie wbiło mnie specjalnie w podłoże, ale też nie jest to mój ulubiony okres, panny przeleciały przez wystawę laufsznytem. ja zaś na tyle spokojnie, na ile się dało w tłumie zwiedzających (niestety, był tłum, nad czym boleję, acz umiarkowanie).
najbardziej zaś utkwiła mi informacja, że kot symbolizował pożądliwość zmysłową, niejako w opozycji do psa - czujności wobec pokus zagrażających zbawieniu duszy.
Paul de Vos, Spiżarnia
czwartek, 27 grudnia 2007
flamandowie
Autor:
magdandena
o
20:37:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz