odmachałam F.lekko nie było,wczoraj dzielnie ćwiczyliśmy krwawe marysie do godzin, które można nazwać rannymi, dzisiaj śniadanie i ból pakowania.
72 godziny, cholera, znamy się jak łyse konie, to już tyle lat, właściwie to nie potrzeba słów, po prostu wiesz...
Dzielna byłam jak diabli w muzeum powstania, był moment, kiedy myślałam, że za chwilę rozryczę się i będzie musiał mnie zbierać kawałek po kawałku, ale dałam radę, choć lekko nie było.
I to jedno pytanie, chodzisz na jego grób? Nie nie chodzę, to nie jest ważne, ja też nie chodzę, przejeżdżałem ostatnio rowerem, ale nie wiedziałem, czy można tam wjechać.
Nie rozmawialiśmy o niej, ale on był gdzieś blisko, to taki cholerny brak, dziura, której nie da się zalepić.
*o tym chyba jednak nie tym razem...
niedziela, 16 grudnia 2007
Duszne siostry*
Autor:
magdandena
o
01:38:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz