jak zwykle z resztą...
mamroczę ździebko, bałwanię się umiarkowanie, sytuację w chatynce monitoruję zdalnie, cz depeszuje, że sąsiad zalewacz wizytuje ją regularnie na okoliczność miru domowego zakłócania, ale nic sobie z tego nie robię...
a na pocieszenie mogę jej wysłać nowego misia com go na rupieciowym powozie zoczyła, ładne msie, nie ma co :)
niedziela, 30 grudnia 2007
dobrze mi tu
Autor:
magdandena
o
14:31:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz