środa, 9 kwietnia 2008

światło wszędzie

czyli poranek na antresolce.
jeszcze trochę i będziemy mogli obchodzić międzynarodowy dzień głodu - w lodówce głównie światło, po piramidce futrzastopuszek w szafie właściwie nie ma śladu, chyba czas złożyć ofiarę bożkowi zakupów, błeeeee.
ból sporządzania listy koi niejaka fryzjerka et consortes*...

* massive attack, mezzanine

Brak komentarzy: