czwartek, 17 kwietnia 2008

hiena materacowa

czyli znowu wszystko już było.
wykopałam szpetnych w bibliotece, nie było łatwo, ukryli się sprytnie, dwie bibliotekarki szukały ze mną, a teraz z lubością czytam po raz n-ty.
a jak pięknie pasowała hiena do kontekstu naszej dzisiejszej rozmowy z a i k.
kto by pomyślał, że tzw. one night stand to nie wynalazek rewolucji seksualnej i można go tak przezabawnie opisać, na dodatek w realiach lat pięćdziesiątych ub. stulecia.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Polecam "Cząstki elementarne". Można w kontekście lat 70,80 i 90 dowiedzieć się jakie spostoszenie w sercu jednostki zrobiła ta jakże ekscytująca rewolucja.

magdandena pisze...

cząstki czytałam, nie lubię stylu houellebecq'a, a spustoszenia w sercu, no cóż...