czyli moskwa nie wierzy łzom, tomek lipiński politykom, a s, s nie wierzy mechanikom samochodowym.
i nie da się ukryć, że ma rację...
coś stukało w szczęśliwej s, zostawiła ją zatem w warsztacie. mechanik rwał s nieprzytomnie i już wkrótce dostała wiadomość, w której dzielny pan informował o wymianie części x i gigantycznej oszczędności, jaką poczynił, bo zamiast takiej za 200 wstawił jej równie dobrą za 100.
podejrzliwa jak zwykle zadzwoniła do sklepu z częściami z pytaniem o cenę zamiennika - 25, odpowiedział miły sprzedawca, no dobra, a najbardziej wypasiony oryginał? 100. s zatrzęsło z lekka, więc postanowiła wyjaśnić sprawę z magikiem, wił się jak piskorz.
była też dogrywka - trzeba jeszcze wymienić olej - na jaki - przekładniowy - no przecież wiem, że nie na słonecznikowy, o markę i parametry pytam - a po co ci to, przecież się nie znasz - ale to mój samochód i chcę wiedzieć za co płacę, s puszczała obłoczki dymu jak rasowy smok.
rachunek zmalał z 400 do 200, a magik wymiękł i powiedział, że nie chce już naprawiać samochodów s...
środa, 2 kwietnia 2008
szczęśliwa
Autor:
magdandena
o
12:57:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz