mam w łazience
blood and sweat - to pan wycinający od rana rury w łazience, naprawdę znalazłam krew (jego krew!) na kafelkach w łazience - na szczęście nie pokaleczył się za bardzo
tears będę miała chyba w oczach, kiedy wreszcie skończą - obawiam się, że zostanie po nich lej po bombie...
piątek, 23 listopada 2007
blood, sweat and tears
Autor:
magdandena
o
09:59:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Na wsi sluczaj podaje jeszcze raz przepis:)))))
Cały przepis leci tak: 85 dkg mąki, 2 jajka, 0,5 l kefiru gęstego, 2,5 dkg drożdzy, 2 łyżeczki soli, aha drożdze tzreba rozbełatać na masę w szklance mleka zimnego... wszystko ubijasz tak na okrętkę zeby były bable powietrza, w misce przykrywasz folia i minimum 24h do lodówki od czasu do czasu podnieść folię zeby opadło... potem łapki w olej i wybierasz kupkę masy rozciągasz i na głeboki bardzo gorący olej i po sekundzie gotowe:)))
Tam sie nie pojawiam... nie ma po co:))) Za to pisze swojego bloga gdzies indziej....
Miłego łasuchowania:)
Paweł
Prześlij komentarz