sobota, 24 listopada 2007

aj, aj czyli tak jakoś wyszło

i zupełnie nagle pojawiła się kolejna futrzata istota...
jak gdyby nigdy nic stanęła na drodze pewnej młodej osóbki i już
w ogóle wygląda to tak, jakby mieszkała z nami od zawsze - panowie szarmanccy, aż mi się wierzyć nie chce - żadnego fukania, prychania nic z tych rzeczy, panna rozwala się centralnie na łóżkach i kanapach, łaskawie przyjmując zachwyty nad swą ujmującą powierzchownością...
ogłoszenia o znalezieniu zguby zawisły na windach.
tak, mam nadzieję, że panna po prostu skorzystała z niedomkniętych przez rurowymieniaczy drzwi i ktoś jej właśnie szuka, bo nie ma we mnie zgody na permanentne posiadanie trzech sierściuchów - wystarczą wizyty Myszkina :)

Brak komentarzy: