jest śliczny, żółciutki i pasuje mi do szalika :)
nie oprę się draniowi chyba, właściwie już postanowiłam
co prawda czarodziej z javy śmiał się okropecznie, że jak typowa kobieta, kolor jest najważniejszy, ale wytłumaczyłam mu grzecznie, że nie mam zamiaru obcować codziennie z brzydalem, a ten jest taki apetycznie żółciutki, po prostu 1,8 kg czystego optymizmu...
środa, 7 listopada 2007
zakochałam się
Autor:
magdandena
o
17:23:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz