sobota, 3 listopada 2007

rozrywki na deszczowe popołudnie

czyli co dzieje się, kiedy przyjaciółka wyciągnie człowieka na zakupy...
sunęłam dzielnie, nie jęczałam, chociaż najchętniej widziałabym osobę własną zakopaną pod kocykiem z lekturką, ale nie takie rzeczy człowiek poświęca dla przyjaźni.
w planach było oglądanie nowego samochodu (in spe i nie mojego oczywiście) oraz zakup spodni typu jeans - również nie dla mnie.
bilans jest dosyć zaskakujący - salon hondy - nieczynny do poniedziałku, spodni adekwatnych brak! słowem pełne fiasko patrząc na to oczyma organizatorki wycieczki.
co innego ja, ja przez zupełny przypadek wypatrzyłam kosmiczną wirówkę do sałaty (stara zdecydowanie odmówiła ostatnio współpracy wyjąc przy tym niemiłosiernie) - musiałyśmy wyjść razem - wirówka i ja.
jakby tego było mało zostałam również szczęśliwą posiadaczką różowych pończoch w groszki, nie wiem jeszcze do czego zamierzam je nosić, ale nie potrafiłam się tym groszkom oprzeć...
i tak to zamiast samochodu i spodni kupiłyśmy coś na kształt garnka (ale ładnego, stal inox!) i pończochy, nieźle, co?

Brak komentarzy: