czwartek, 22 listopada 2007

nerwica w granicach normy

czyli jak zwykle się udało :)

tym razem dzień zaczął się o 6:00 - tak wcześnie, żeby zdążyć przed korkiem - no bo jak tu ściągać drugą szczęśliwą bez akumulatora z samego centrum mojej ulubionej metropolii?

spadły na nas wszystkie plagi egipskie - ponad 3 kwadranse trwało poszukiwanie:
miejsca do zaczepienia linki,
instrukcji,
haka, który należy wkręcić w cudem odnalezione miejsce
(uwaga! uwaga! kręcimy odwrotnie do ruchu wskazówek zegara! no kto by pomyślał...)

już o 7:45 mknęłam do chatynki pokasłując raźnie i ciesząc się, że cała impreza obyła się bez strat w ludziach (najbardziej zagrożony był chyba facet sister - nie wykazał się biedaczek zimną krwią przy poszukiwaniu haka..)

a to dopiero początek dnia, już się boję ciągu dalszego...

Brak komentarzy: