albo apsik!
kicham, bo po lekturze wywiadu pacewicza z waglewskim w ostatnich wo musiałam dokopać się do mojej ukochanej płyty wagla, jednej z pierwszych, które wiele lat temu zaposiadłam na krążku srebrnym.
fe! jak można mieć tyle kurzu, powinnam się spalić ze wstydu.
ale nie palę się, tylko słucham sobie właśnie utworu nr 3 i nie do końca jeszcze wtedy (1991) edyty b i jest dobrze i nawet wiatr wyjący za oknem nie rusza mnie nic, a nic...
wiatr wyje i (mam nadzieję) przywiewa wiosnę ...a świat ucieka, coraz trudniej go dogonić
materialny ten i nadprzyrodzony
a pościgu nie ułatwia ta ułańska czapka z pomponem*
*oczywiście waglewski gra-żonie, utwór 5
wtorek, 17 marca 2009
niepokój przedwiosenny odczuwam
Autor:
magdandena
o
19:45:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz