czyli m kontra sieciowa fasola
tempus fugit i do niedzieli coraz bliżej. a jeśli bliżej, to znaczy, że należałoby wreszcie zaposiąść diagram klas z odpowiednimi modyfikacjami, że o wygenerowaniu jakiegoś fragmentu kodu nie wspomnę.
zabieram się do tego jak pies do jeża - dopiero dzisiaj zainstalowałam wreszcie sieciową fasolę z wtyczką do uml. ale wcześniej podstępnie zwabiłam k - od tygodnia z okładem miałam dla niej papier pewien - więc to idealny pretekst by nie zastanawiać się nad transformacją kompozycji w asocjację i nie popaść w przygnębienie, że zapomniałam wszystko na amen i nie mam bladego pojęcia jak sobie przypomnieć.
lecz nie upadam na duchu kompletnie, wszak jest jeszcze w_znany_również_jako_koło_ratunkowe, który już we czwartek spróbuje przedrzeć się ze mną przez fasolowe chaszcze i jest nadzieja, że jakoś to będzie.
a żeby nie było że nic nie robię, katuję ściśnięty mózg jedyną słuszną literaturą czyli modelowaniem i implementacją systemów informatycznych, choć jeśli przyśni mi się dziedziczenie wieloaspektowe lub polimorfizm metod, to nie ręczę za siebie...
wtorek, 24 marca 2009
horror nie tylko na dobranoc
Autor:
magdandena
o
23:21:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz