czyli stare pytanie
"Czy za pomocą literatury można zdać sprawę z przeżycia codzienności, dokładniej: z odkrywania codzienności, każdej chwili, najmniejszej drobiny istnienia?"*
przebiegłam szybciutko, bo przecież miałam być gdzie indziej i robić co innego.
dzielnie nie kupiłam paru książek (właściwie nie wiem czemu ostatecznie nie wyszłam z zebranym barańczakiem z a5, chyba zaraz go zamówię, bo jednak powinnam).
ale i tak radość była duża, bo okazało się, że wcześniej przegapiłam jakoś pojawienie się ostatniego rutkowskiego
i zupełnie niechcący odkryłam majerana.
nawet jeżeli po tym wszystkim zejdę na zapalenie płuc (w piątkowy wieczór lało jak sto nieszczęść, prosto na requiem, koty i na mnie) nie będę żałowała...
* k. rutkowski z przedmowy do dżinsowego stachury
niedziela, 24 maja 2009
54. MTK
Autor:
magdandena
o
08:26:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz