czyli a nie mówiłam?
jakieś pół roku temu cz po raz kolejny przekłuła sobie ucho, w miejscu idiotycznym z resztą, ale ostatecznie ustalono, że nie moje ucho, nie mój cyrk (no dobra, to było o małpach, swoją drogą niezły z niej okaz...).
niestety upragniony rook cz postanowił wyemigrować*, więc droga progenitura zdecydowała się go wyjąć. nie było tak prosto - cholerstwo zakręcone tak, że sama odkręcić nie dała rady. i co? do kogo przyszła z tym gipsem? do mnie oczywiście.
ja zaś, mimo strachu (no bo tak delikatnie i jednocześnie zdecydowanie klapcążkami operować, żeby gwincik odkręcić bez ukręcenia małżowiny, to sztuka niejaka, a mnie wprawy zdecydowanie brak), zęby zacisnęłam, o anglii pomyślałam i ustrojstwo odkręciłam bez obrażeń powodowania.
a teraz trochę mi słabo, oj nie jest łatwo być matką...
*ha! ja też do niedawna nie miałam pojęcia, że kolczyki miewają takie ciągoty
wtorek, 3 czerwca 2008
teraz już mogę zemdleć
Autor:
magdandena
o
18:47:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Wymigrował nie wyemigrował. Wyemigrować to on sobie mógł do stanów.
Prześlij komentarz