czyli raport z oblężonego umysłu.
młotkowi młotkują, materia stawia opór, mózg ściśnięty w zastraszającym tempie zmienia się w kupkę szlamu, procedura z kursorem wychodzi, ale bokiem, histeria sesyjna osiąga apogeum.
zamiast zgłębiać meandry kompozycji i agregacji rekursywnych, że o ograniczeniu {bag} nie wspomnę, hepię p na okoliczność bałaganu, p znosi to cierpliwie i z godnością.
big cyc kiedyś parodiował iggy'ego śpiwając na wszystko leje pies, u mnie co najwyżej futrzaści mogą zwymiotować, co z resztą skwapliwie uczynili dzisiaj rano...
piątek, 20 czerwca 2008
luźne migawki
Autor:
magdandena
o
13:14:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz