czwartek, 26 czerwca 2008

powrót mammagodzilli

albo dialogi na cztery nogi.
toczę z cz boje nieustanne o trzymanie się z daleka od zawartości moich szuflad w garderobie, mało skutecznie niestety toczę.
cz nie jest przebiegłym wiewiórem i dała się ostatnio przyłapać na łażeniu (boso!!!) w moich ulubionych skarpetkach a'la kot prot, oczywiście wyraziłam swój sprzeciw* i zażądałam natychmiastowego zdjęcia niecnie zagrabionej odzieży.
cz zaś jak mantrę powtarzała, że zabiera moje, bo nie ma swoich. było to oczywiście wierutne kłamstwo, bo następnego dnia podczas wieszania prania (wyłącznie zawartość jej kosza z bielizną) sama policzyła, że ma 29 sztuk skarpetek, co daje 14 par + jokera!

* dobitnie, a jakże, wszak jestem w fazie ostrej mammagodzilli, ale jak tu nie być, kiedy sesja, uczulenie, bajzel wszędzie i jeszcze poniewierają garderobę?

Brak komentarzy: