poniedziałek, 12 maja 2008

ostatnie podrygi konającej ostrygi

czyli decyzje zostały podjęte i jak dobrze pójdzie, to jeszcze w tym tygodniu zrobię pranie w czymś, co nie będzie przypominało lądującego helikoptera.
ale dzisiaj jeszcze słyszała nas cała okolica, a odpalając piekielną machinę nuciłam pod nosem stary kawałek lombardu
to chyba nasz ostatni taniec...

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

będę tęsknić za masażerem.