szparagi, guacamole, ogórki w tzatzikach, zielone łodygi żółtych tulipanów...
tylko tak jakoś mało wesoło mi dzisiaj mimo tej zieloności. może skazany na bluesa tak przekłuł wesoły zielony balonik? a może wspomnienie taktownego umierania brzechwy tak mnie sklęsło?...Wiosna to co innego! Nie ma lepszej pory,
Aby umarł taktownie człowiek ciężko chory.
Na cmentarzu wesoło zielenią się drzewa,
Żałoba na wiosennym wietrze się rozwiewa,
I śmierć zda się błahostką, gdy wiosna upaja...
Postaram się pociągnąć do połowy maja.
nie będę się dłużej zastanawiać, szkoda czasu, czeka na mnie prywatne życie pięknej heleny...
środa, 14 maja 2008
wszystko zielone
Autor:
magdandena
o
21:58:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz