czyli tęskniąc za ms hyde.
użerając się z rzeczywistością pomyślałam, że mógłby mnie ktoś porozpieszczać.
nie, żeby od razu nosić na rękach, choć rozmiarowo jest to jak najbardziej wykonalne, ale tak chociaż trochę.
tylko, że do tego trzeba być chyba bezradną kobietką, a to trudno pogodzić z faktem, że zamiast puderniczki noszę w torebce szwajcarski scyzoryk i jako mała dziewczynka bałwochwalczo wielbiłam adama słodowego...
wtorek, 13 maja 2008
dychotomia
Autor:
magdandena
o
18:19:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz