czyli weekend w żyrafowie.
nie pojechałam tam co prawda jak niejaki pawlak pociągiem, ale za to zostałam trzy dni.
i wreszcie odbyło się zapowiedziane już dawno zwiedzanie loftów i nie tylko.
przy okazji nastrzelałam kilkadziesiąt zdjęć smoczętom i oprowadzającemu nas c.
trafiło się też coś specjalnie dla m:
mam nadzieje, że spodoba jej się skromny gościniec...
środa, 29 lipca 2009
paparazzi
Autor:
magdandena
o
10:38:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
3 komentarze:
Primo: zdjęć autorka bloga poczynić raczyła kilkaset a nie kilkadziesiąt ;)
Secundo: to był zdecydowanie najlepszy weekend tego lata
Tertio: mina (writualna) m na korepondencje na temat stanu emocji autorki bloga była bezcenna! :-D
Inna sprawa, że pewnie mi się znowu na NK od m oberwie za ten wpis :P
m przepełnia ABSOLUTNE szczęście, że autorka bloga szczęśliwa, zrelaksowana, niebiańsko zadziwiona i jeszcze parę innych pozytywnych rzeczy się u niej w okolicy splotu słonecznego zapewne dzieje, tak więc nie będzie reagowała na niewyszukane zaczepki c...
co więcej m pragnie publicznie - raz na zawsze - zdementować rozglaszane przez c pogłoski, albowiem NIEPRAWDĄ jest, że m nie lubi c, czy cos takiego!
m po prostu zazdrości c refleksu i wciąż w szoku pozostaje, ze ją c ubiegł był, ale już się wycisza, bo odnalazła sobie bezpieczny kącik w tej zajętej teraz - i na wieki wieków - przez c przestrzeni... i całkiem usatysfakcjonowana jest i liczy na to, że ją już niedługo będą bolały nogi, jak przetańczy całą TĘ noc ;-)))
do widzenia złośliwy - a więc pewnie inteligentny - c ;-P
c czuje się zaniepokojony wiadrami wazelinki które m raczyła na niego wylać. Węszy jakiś chytry a okrutny podstęp... ;P
Prześlij komentarz