czwartek, 27 listopada 2008

teksańska masakra piłą mechaniczną*

czyli sweet dreams are made of this**
im bardziej spałam, tym bardziej coś się nie zgadzało. gdzieś na krawędzi jaźni niepokoił mnie zapach, coś jak by świeżo pastowana podłoga.
żarłoki mają złe zwyczaje, bo kto na noc się zbytnio naje, temu żołądek spać nie daje***
pomyślałam za brzechwą i spałam dalej. ale w głowie wciąż kołatała się myśl: co za idiota pastuje podłogę po nocy!
dopiero nad ranem mnie olśniło, to nie jest żaden amok przedświąteczny tylko piła łańcuchowa, którą p pożyczył wczoraj od dużego i nie chciał zostawiać na noc w waldemarze, więc wniósł na górę i schował pod łóżkiem****...

* nie oglądałam, ale tytuł pasuje jak ulał!
** eurthmics, uwielbiałam ten kawałek w dzieciństwie, hihihihi
*** j. brzechwa, żołądek
**** ulubiony schowek p, trzyma tam już młot udarowy i worek treningowy

Brak komentarzy: