czyli kosmici lądują w domu, a cz wraca wena.
chce jej się pisać, czuje przypływ sił twórczych i zażyczyła sobie muzycznych inspiracji. i okazało się, że z przyjemnością jarretta słucha, tak trzymać!
a co do zjawisk nadprzyrodzonych, to kosmitka sztuk 1 z kraju ościennego próbowała ogarnąć kuchnię i łazienkę, chyba są efekty, bo wstrząśnięta cz depeszowała:
cz: a tak w ogóle to jacyś kosmici wylądowali u nas w domu
ja: tzn?? o co cho z kosmitami??
cz: nasz dom wygląda jakby przynajmniej trzech tych kosmitów było
zamiecione, wypucowane
ja: i???
cz: zmyte pochowane
ja: iiii???
cz: iii to jest dziwne
ja: szkoda, że łyżeczek* pewnie nie znaleźli...
czemu to jest dziwne?
cz: bo to takie czyste
ja: to NIE BRUDŹ!!!!
* jakaś dżuma je zdziesiątkowała (a właściwie zdwójkowała chyba, bo została mniej niż połowa), ostatnie ekspedycje pod łóżka i w inne odległe zakątki chatynki zakończyły się fiaskiem, zaginionych łyżeczek nie odnaleziono...
wtorek, 25 listopada 2008
nie jest źle
Autor:
magdandena
o
15:10:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Wiedziałam, że kosmici będą dla Ciebie inspiracją.
Prześlij komentarz