czyli dążę do ideału...
nie da się ukryć, bardziej jestem ostatnio w pełni niż w nowiu, na dodatek użyszkodnicy robią co mogą (hmmm, pochłonąć te jeżyki, co je wczoraj dostałam, czy poczekać?).
sama minimalizuję wydatki energetyczne jak tylko się da, choć czasem trzeba się jednak ruszyć, bo przez net nijak nie da się wyrozumieć.
pójdę chyba na wycieczkę do plusa*, bo kusi mnie rzucenie starego operatora, lecz na stronie zapętliłam się totalnie. pokonana zostałam przez meandry umowy minutowej**, a przecież nie jestem masą ciemną i nawet samochód ubezpieczam via net, zza biurka nie wypełzając nawet!
naprawdę zwariować można od porównywania ofert telecomów, jeszcze trochę i odwiozą mnie w plecionce na pankrac...
* na ideę obraziłam się wieki temu i niech tak zostanie, przynajmniej jeden żłób do wyboru mniej...
** o ja gooopia, regulaminy czytam, a tam jakieś taryfy kubali się krzyżują z minutami, bosh, kto to jest kubala ja sie pytam??
środa, 30 lipca 2008
dobry admin to tłusty admin
Autor:
magdandena
o
14:31:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Gdybyś reklamy oglądała to byś wiedziała co to kubala.
Prześlij komentarz