czyli kto śmie niepokoić jego lemurowatość...
doprawdy, jak ona śmiała, obudzić, zgonić z łóżka, przecież śpię!!!
futrzasty posiadacz różowych paluszków obrażony oddalił się szukać szczęścia w kuchni.
w sypialni tymczasem gumowe misie zastąpiły baranki i pojawiły się świeżo przebrane poduszki.
a, to rozumiem, pomyślał fińczysław zwijając się w mruczący kłębek w pachnącej pościeli, chociaż nie wiem czemu nie zaniesiono mnie na fotel, przecież już udało mi się nauczyć pana, że zamiast wołać, należy mnie zanieść do miski, a przy ścieleniu łóżka delikatnie przenosić w inne, wygodne miejsce. no cóż, muszę popracować na panią...
piątek, 25 marca 2011
pobudka
Autor:
magdandena
o
22:31:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Gruby ze spersonalizowanym acerkiem robią z termofory. Nie idzie im ta współpraca najlepiej. Morświński chce być bliżej, więc przekręca się, mruczy i wije. Przez chwilę próbował być tym na dole. Efektem tego sporu jest ciągła ucieczka internetu.
Prześlij komentarz