czyli tyle to wagowo posiadamy w chatynce futrzastych.
jako znana bromba dokonałam odpowiednich pomiarów i już wiadomo, że kosmaty nosorożec to 4200 gramów zdesperowanego* nieszczęścia, zaś septymus finiusz - 6300 rozlanego majestatu, a wszystko to właśnie grzejące się zasilaczem od karalucha i pochrapujące leniwie na pomarańczowym prześcieradełku.
* dzisiaj o 5.53 podjął kolejną próbę samobójczą - taranując mnie w drodze z łazienki rąbnął baranem w drzwi sypialni i z wrzaskiem banzai!(opodobnym) skoczył na zaspanego c. przechwycony w locie desperacko wczepił się w brzeg łóżka i udawał niezbędny element wyposażenia, wszystko na nic, odczepiłam drania metodycznie pazur po pazurze i wyrzuciłam precz.
poniedziałek, 4 kwietnia 2011
10,5 kg
Autor:
magdandena
o
20:42:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
3 komentarze:
Po czym pozwoliłaś, aby nosorożec wylewnie skarżył się zięciowi, który i bez tej rozmowy był biedny zmarnowany
Zięciu zmarnował się na swoje własne życzenie i zdaje się że niezłą radochę mu to sprawiło. Przynajmniej na początku... ;)
zięciu był po prostu niewyspany, nieodświeżony i nieprzyzwyczajony do tak intensywnego słońca.
Prześlij komentarz